Blog > Komentarze do wpisu
Blat Jaś

Tak sie złożyło, że jakiś czas walczyłam z zapaleniem spojówek. Pierwszy raz w życiu dopadło mnie to mega upierdliwe schorzenie. Zaczęło się niewinnym swędzenim oka w -a jakże by inaczej- Sylwestra. Rano, w Nowy Rok obudziłam się  jak ten Jurand ze Spychowa ślepa na jedno oko. Wylądowałam w szpitalu na ostrym dyżurze po zachęcającym komentarzu Pani na linii pogotowia kiedy zapytaliśmy czy czasem nie ma natłoku po sylwestrowej nocy:

-Jeszcze za wcześnie, wszyscy śpią, jak się tak koło południa zorientują, że mają pourywane paluchy to się tu zagęści... A teraz spokój, cisza, mogą państwo przyjechać...

No więc przyjechaliśmy i tak właśnie dowiedziałam się, że chwilowa ślepota to wirusowe zapalenie spojówek. Najgorsze w tym wszystkim było to, że przez dwa tygodnie chodziłam bez make-upu i w wyszperanych, starych okularach (miały uchronić przed zarażeniem ludzi z bliskiego otoczenia). Czułam się naprawdę wyjątkowo niekomfortowo, nieatrakcyjnie i ogólnie ble.

Pimporak z wielką uwagą śledził moje poczynania z kropelkami, które co chwilę sobie wlewałam do oka i co jakiś czas pytał czy aby nadal nie możemy się do siebie przytulać. Tłumaczyłam mu, że niestety mam w oku bakterie, które bardzo złośliwie mogą przejść do jego oczka i dlatego musimy ograniczyć tulenie. Kiedy wreszcie uporałam się z zapaleniem spojówek, już umalowana w poczuciu, że juz bardziej przypominam człowieka, odprowadzam swoje dziecko do przedszkolai słyszę:

-Mamciu swędzi mnie oczko!To baktelie!-wykrzykuje nagle synalek

-Pokaż- oglądam pimporakowe oko z przestrachem, w obawie przed powrotem gównianego wirusa, jednak z radością odkrywam rzęsę, która zagnieździła się pod dolną powieką

-To żadne bakterie, to rzęsa wpadła Tobie do oczka-tłumaczę załzawionemu Pimporakowi

-Nie, to baktelie!-upiera się Młody

-Synku, za chwilę już nie będzie Ciebie bolało, bo wyjęłam już rzęsę, która przeszkadzała w oczku...

-Nie to, to baktelie, one psesedły z oczka mojego blata!

-Przeszły a nie przeszedły-poprawiam i coś mi świta

--Zaraz, zaraz, przecież ty nie masz brata-mówię

-Miałem baldzo, baldzo, baldzo dawno temu...-z całą stanowczością twierdzi Pimporak

-Tak? A jak ten Twój brat miał na imię?-pytam chytrze, przekonana, że to go zbije z tropu

-No Jasiu!

-Synku, nie miałeś nigdy brata, ani Jasia  ani żadnego innego...-tłumaczę bolejąc nad losem jedynaka

-Miałem dawno temu, baldzo go kochałem...ale on juz poszedł do innego świata...

Trochę oniemiałam po tym wystąpieniu, bo nie wiedziałam, że trzylatki mają taką bujną wyobraźnię. Tylko jakoś tak wieczorem zapytałam na wszelki wypadek Kombajna:

-Kochanie, czy Ty nie chciałbyś mi może o czymś powiedzieć????

 

wtorek, 31 stycznia 2012, mufiaczek1
Komentarze
2012/02/02 21:08:24
... jest jeszcze opcja "zroślakowa"...
-
2012/02/02 23:05:54
ałaaaa....mam nadzieję, że nie powieli przypadku tego trzylatka
wiadomosci.onet.pl/ciekawostki/dramat-3-letniego-chlopca-nosi-w-sobie-brata,1,5013122,wiadomosc.html
-
Gość: sss, d160-236.icpnet.pl
2012/03/12 23:29:28
popytaj go jeszcze o tego jasia, może jego poprzednie wcielenie się odzywa.