Blog > Komentarze do wpisu
A jak jutro już mam wolne to co?

Proza ala harlequin, wątek krymianlny szyty tandetnie- czyli już wiem dlaczego od dawna unikałam półki Kombajna z serią Cooka. Ja rozumiem, że pobyt w szpitalu mógł go kiedyś nastrajać do czytania takich medycznych niby kryminałów, ale ja mówię pas. To znaczy nie kryminałom medycznym, ale Cookowi;] więc robię sobie właśnie czytelniczą przerwę. Mam niestety tę głupią przypadłość, że nawet jak czytam mega gównianą książkę, o której wiem, że taka jest po kilku pierwszych stronach-muszę ją dokończyć i nic na to nie poradzę:(.

Muszę teraz dla odmiany jakąś dobrą zabrać na urlop. Przede mną kilka dni wolnego-aż się chce krzyknąć niczym obecny celebryta a były premier: yes!yes!yes!

Jedziemy do SPA-tralala z naszą latoroślą. Na wszelki wypadek wzięliśmy hotel z basenem-jak widać za oknem-to może być jedyna szansa na popływanie w tym roku.

-Jaką tlasą pojedziemy do Spa?- pytania Młodego o trasy stają się codziennym rytuałem. Pimporak ma już opracowane mapy spacerowe w naszej dzielnicy - dokładnie wie gdzie jest jaka ulica. Jazda samochodem staje się dość męcząca bo co chwilę słyszę pytanie: a jaka to ulica?

Jak tak dalej pójdzie, topografię miasta będę miała w jednym palcu. Młody zaczął lubować się także w pytaniu typu :a jak tak, to co?

-Idziemy do żłobeczka-mówię rano do Pimporaka

-Ja nie uwielbiam chodzić do żłobecka!-protestuje Młody

-Ale tata idzie do pracy, mama idzie do pracy, nie możesz być sam...

-a jak mama nie pojdzie do placy to co?

-To nie będzie pieniędzy na chlebek- mówię i myślę, że właściwie być może moje niechodzenie aż tak wiele by nie zmieniło...

-a jak nie będzie pieniędzy na chlebek to co?

-to będziemy bardzo głodni

-a jak będziemy baldzo głodni to co?-nie ustaje w dociekaniach mój syn a zegarek poranny jest nieubłagany...

-To będziemy smutni i chorzy

-a jak będziemy smutni i chorzy to co?

-To karetki nas zawiozą do szpitala-mówię i myślę, że nieubezpieczonych bezrobotnych chyba jednak nie zabiorą tak chętnie

-a jak pojedziemy do szpitala to co?

-to dostaniemy niedobre jedzenie

-a jak dostaniemy niedoble jedzenie to co?

-to znowu będziemy smutni...-z lekkim zniecierpliwieniem odpowiadam  synowi

-Ja chcę iść z mamą do placy!-wykrzykuje na to nieoczekiwanie moje dziecko

-A co tam będziesz robił?

-No placował!

-A jak będziesz pracował?- role się odwracają i tym razem to ja pytam

-No tak!-mój syn stojąc na baczność wyciąga rączki przed siebie w arystokratycznym "zwiędnięciu" jakby suszył paznokcie a Kombajn na to:

-Widzisz już nawet Twój syn Cię rozszyfrował, że w pracy się zwyczajnie opierdalasz!

 

EEEch żeby to była prawda...ale nie...Za to jutro łikend:)Dłuuuuugi łikend i niech NIKT nie próbuje mnie zatrzymać:)OD-PO-CZY-WAM!

czwartek, 11 sierpnia 2011, mufiaczek1